Nie musisz mieć grubego portfela, żeby kupić dobry sprzęt komputerowy. Darmowa dawka wiedzy o poleasingowym sprzęcie IT w podcaście - Mistrzowie eCommerce home.pl

W dzisiejszych czasach ciężko jest sobie wyobrazić funkcjonowanie firmy handlowej bez sklepu eCommerce. Zamykając się wyłącznie na sprzedaż offline, czy platformy handlowe zamykamy sobie świadomie dodatkowy kanał sprzedaży. Podejmując decyzję o utworzeniu sklepu eCommerce stajemy przed wyborem platformy (silnika sklepu), na której będziemy mogli dodawać nasze produkty. Jednym z dostawców tego typu usług jest home.pl. 

Wspólnie z Marcinek Kowalikiem w podcaście z serii Mistrzowie eCommerce home.pl, którego byłem gościem rozmawiamy o branży poleasingowego sprzętu komputerowego. Dodatkowo dzielę się wiedzą, na co zwrócić uwagę przy zakładaniu sklepu online. Darmowa wiedza ze wskazówkami, których przed otwarciem naszego sklepu www.sklep.precio.pl nie mieliśmy.

Zapraszam do wysłuchania naszej rozmowy 🙂

Czym jest poleasingowy sprzęt komputerowy?

Marcin Kowalik home.pl:

Cześć! Słuchasz podcastu Mistrzowie eCommerce home.pl. Ja nazywam się Marcin Kowalik. Wracamy po – można by powiedzieć – krótkiej przerwie wakacyjnej, ale z bardzo gorącym, na pewno nie wakacyjnym, tematem. Dzisiaj opowiemy o tym, jak odnieść sukces w sprzedaży sprzętu poleasingowego w e-commerce. Dla mnie dotychczas – moja wiedza w tym temacie jest skromna – ale jak pomyślę o sprzęcie poleasingowym, no to myślę raczej o sprzedaży bezpośredniej, takiej, gdzie można obejrzeć sprzęt, może się potargować, może porozmawiać ze sprzedawcą. I w głowie mi się nie mieściło, że coś takiego jest możliwe z wykorzystaniem e-commerce – ale, jak się okazuje… I dzisiaj będzie ogrom wiedzy i ogrom wartości uzyskacie dzięki temu podcastowi. Dzisiaj moim gościem będzie Dominik Grześkowiak, współwłaściciel Precio.pl – i rozbroimy sobie te wszystkie elementy, te wszystkie tematy na czynniki pierwsze. Cześć, Dominik!

Dominik Grześkowiak precio.pl:

Cześć, witam serdecznie.

M.K.: Cześć.

D.G.: Na początku dziękuję za zaproszenie i możliwość opowiedzenia o naszym biznesie, o całej branży poleasingowego sprzętu komputerowego, który cały czas – może nie tyle raczkuje w naszym kraju, co jest swego rodzaju niszą. I fajnie, że możemy sobie porozmawiać teraz o tym i poprzez ten podcast edukować dalej społeczeństwo na temat poleasingowego sprzętu komputerowego.

M.K.: Tak, no bo widzisz, Dominik – ja przyznam się szczerze, że od momentu, jak zaczęliśmy planować to nasze wspólne nagranie, zacząłem w ogóle interesować się możliwością odkupienia sprzętu poleasingowego – z różnych powodów, nazwijmy to. I to jest niesamowita branża! To znaczy – w cyklu nietypowych branż czy też sklepów e-commerce to chyba to będzie jeden z ciekawszych odcinków. Powiedz, Dominik, skąd w ogóle pomysł na ten biznes, powiedz, jaka jest historia Precio.pl.

D.G.: W mojej głowie i w głowie mojego wspólnika Tomasza – którego pozdrawiam też z tego miejsca – biznes zrodził się w momencie, kiedy razem pracowaliśmy w dużej korporacji, gdzie ten sprzęt komputerowy – laptopy, monitory czy komputery – trafiają na leasing. Są to bardzo wysokie modele, biznesowe, czyli tutaj nie mamy do czynienia z niskiej jakości produktami plastikowymi, tylko tutaj zawsze są to nowości technologiczne. No i pracując na tym sprzęcie wiedzieliśmy, że po trzech latach ten sprzęt należy oddać do leasingodawcy, a w zamian za to otrzymujemy nowy, inny sprzęt. No i tak pomyśleliśmy sobie – wtedy też tak naprawdę niewiele wiedząc o branży poleasingowego sprzętu komputerowego – że taki sprzęt trzyletni, no co dalej z nim się dzieje? Przecież na pewno nie jest utylizowany, bo to byłoby grzechem…

M.K.: Przecież to jest dobry, działający sprzęt, tak?

D.G.: Dokładnie, zgadza się. Brokerzy, którzy mają kontakty z leasingodawcami odkupują ten sprzęt i dalej wprowadzają ten sprzęt do obiegu. Stwierdziliśmy, że czy nie byłoby mądre spróbować swoich sił właśnie w tej branży? I tak w połowie 2015 roku otworzyliśmy swoją firmę i powoli, małymi krokami do przodu, próbowaliśmy rozwijać tę działalność.

W jaki sposób laptopy, komputery czy monitory poleasingowe trafiają do sprzedaży?

M.K.: Czyli co – ta struktura jest taka, że są brokerzy tego sprzętu, którzy ze sobie znanych źródeł ten sprzęt zweryfikowany zbierają i później Wy, w detalu – że tak powiem – już to sprzedajecie, również poprzez e-commerce?

D.G.: Dokładnie tak. Ścieżka jest taka: jest leasingodawca, później firma współpracująca z leasingodawcą, czyli tak zwany broker, który ten sprzęt odbiera, weryfikuje i wprowadza – czy w detalu, czy właśnie poprzez sprzedaż innym podmiotom w hurcie – ten sprzęt do ponownego obiegu.

Laptopy poleasingowe DELL

DO 1000 ZŁ

Laptopy poleasingowe HP

DO 1000 ZŁ

Laptopy poleasingowe LENOVO

DO 1000 ZŁ

M.K.: Okej, a powiedz – skąd zwykle się biorą te sprzęty po leasingu? Ja sobie to mogę wyobrazić z perspektywy pracownika home.pl na przykład – tutaj też mamy ponad trzystu pracowników, więc ta rotacja sprzętu też jakaś jest, my sobie radzimy w różny sposób i to też są bardzo fajne różnego rodzaju akcje przewidziane dla pracowników, natomiast – skąd się bierze ten sprzęt, który u Was ląduje?

D.G.: U nas w Polsce ten model – można powiedzieć – biznesowy, gdzie duże firmy leasingują sobie ten sprzęt, jest dość jeszcze mimo wszystko niespotykany. Natomiast na Zachodzie czy w Skandynawii jest to model bardzo rozpowszechniony – na wielu aukcjach czy w sklepach e-commerce naszej konkurencji można zauważyć, że ten sprzęt nie ma polskiego układu klawiatury – czyli to jest na przykład klawiatura QWERTZ niemiecka bądź skandynawska – i spolszczona naklejkami. Więc to też świadczy o pochodzeniu tego typu sprzętu – że to są raczej sprzęty importowane z zagranicy, no i tutaj w naszym kraju odsprzedawane dalej do firm; nawet mamy też w swoim portfolio firmę, która – w cudzysłowie można ją nazwać korporacją – i mimo wszystko postanowiła przenieść się na sprzęt poleasingowy, a nie kupować nowy sprzęt – z jakiegoś tam powodu – pewnie jakieś kalkulacje finansowe były, że warto przenieść się na ten sprzęt poleasingowy.

Czy poleasingowy sprzęt komputerowy jest mocno zużyty?

M.K.: A jak w Twojej ocenie – z perspektywy czasu i Twojego doświadczenia – czy Polacy bardziej dbają o ten sprzęt, czy jednak ten sprzęt przyjeżdżający z zagranicy jest bardziej zadbany? Jak to oceniasz?

D.G.: Przyznam szczerze, że wszystko zależy od osoby, która sprzętu używała. Najczęściej jeżeli chodzi o laptopy, to jest to rzecz niespotykana jakby w tych – w cudzysłowie nazywam to – marketowych laptopach – mamy stację dokującą. Czyli tak na dobrą sprawę pracownik wyposażony jest w stanowisko pracy, gdzie ma laptop wpięty w tą stację dokującą, monitory zewnętrzne, zewnętrzną klawiaturę i myszkę. Tak na dobrą sprawę zabiera tego laptopa tylko do domu, jeżeli z jakiegoś powodu – zwłaszcza teraz – pracuje na home office. Wtedy ten sprzęt tak naprawdę jest dopiero eksploatowany. A jeżeli ten sprzęt w pracy wpięty jest w stację dokującą, to praktycznie cały czas sobie leży. Zużycie – bo też często pojawiają się pytania klientów: “No ale co z baterią? No jednak to jest sprzęt używany, boję się o to, ile mi ten laptop wytrzyma na baterii”. Tutaj też uspokajamy klientów, bo laptop pracujący w stacji dokującej w żaden sposób nie pobiera prądu z baterii, tylko bezpośrednio z zasilacza – i te baterie zawsze są w bardzo dobrej bądź dobrej kondycji; jeżeli są w gorszej kondycji, to je po prostu wymieniamy na zamienniki.

Jakie "kruczki" czyhają na nieświadomych kupujących?

M.K.: No to już ogólne założenia biznesu rozumiem – teraz jeszcze chciałbym zrozumieć, jaka jest Wasza rola w kontakcie z klientem końcowym. Czy to jest tylko po prostu sprzedaż, czy jest doradztwo? Co ja, jako klient, mogę kupić – poza samym sprzętem? Czy mam jakieś potwierdzenie, jakąś gwarancję, że jest na jakimś poziomie ten sprzęt? Jakiejś klasy?

D.G.: Zaczynając nasz biznes w 2015 roku szukaliśmy – w cudzysłowie – niszy. Każdy dzisiaj mówi, że szuka jakiejś tam swojej niszy. Konkurencja na rynku polskim chociażby jest z bardzo długą tradycją i to jest potężna konkurencja, dlatego też nie chcieliśmy się pchać w czyjeś buty. Więc wymyśliliśmy sobie, że będziemy ten sprzęt mocno selekcjonować – na początku mikroskali było to dużo łatwiejsze niż teraz, ale założenie – idea – była taka, że właśnie klient mając ten sprzęt tutaj w Polsce, otrzymywał… Tak jak już wcześniej wspominałem o tej klawiaturze chociażby – żeby go nie zrażać tym, że na podświetlanej klawiaturze na przykład będzie miał naklejki, bo wygląda to bardzo źle, poziom jasności już wówczas nie jest taki, na tych klawiszach, które zostały spolszczone, jak jest to w oryginalnym wydaniu. Więc zakładaliśmy, że sto procent laptopów, które wychodzi od nas, wyposażone jest w klawiatury w standardzie polskim, ewentualnie – jeżeli technologicznie jest to niemożliwe – w układzie angielskim. Czym różni się układ angielski od polskiego? Głównie można zauważyć, że w Polsce używamy poziomego dużego Entera, a w klawiaturach z UK czy Niemiec mamy pionowy klawisz Entera.

M.K.: Faktycznie, dopiero teraz zauważyłem, ciekawe!

D.G.: Tak, także to też jak klienci się pytają: “Jak poznam, że to jest właśnie klawiatura w innym układzie?” – no to to jest właśnie taki najszybszy sposób przedstawienia tej sytuacji.

Czy windows jest legalny?

M.K.: No dobrze, ale taki sprzęt, który przyjechał z zagranicy – jak jest z jego systemami operacyjnymi? To też Wy się tym zajmujecie, czy…?

D.G.: Tak, jeżeli chodzi o sam Windows – no bo najczęściej mówimy o Windowsie, a nie Linuxach – to jest to temat-rzeka; tutaj też na naszej grupie facebookowej ostatnio ten temat pogłębiałem i powiem szczerze, że chyba doktorat można by z tego napisać – bo co wypowiedź osób z Microsoftu, to jest jakby inna interpretacja ich własnego programu. Natomiast – Microsoft stworzył coś takiego, jak program dla partnerów, dla komputerów zregenerowanych. Tak należy uznawać sprzęt poleasingowy w świetle Microsoftu, że jest to sprzęt używany, zregenerowany, czyli taki, który minimum sześć miesięcy był używany przez firmę czy przysłowiowego Kowalskiego. I wówczas, czy to jest Windows 7 – de facto już niewspierany, ale ciągle ten sprzęt jednak z tym Windowsem 7 do nas trafia, a już po stronie klienta leży chęć zakupu Windowsa 10 – o czym zawsze informujemy, że jest to osobna naklejka licencyjna, tam jest pewny klucz, nie jest to żadna – w cudzysłowie – machlojka, pewny klucz licencyjny, który zawsze będzie działał. O tym zawsze uświadamiamy klientów i firmy w dziewięćdziesięciu paru procentach decydują się na zakup dodatkowej licencji, ponieważ jest to dodatkowy koszt w granicach 90 zł za wersję home i 150 zł w wersji professional – natomiast przysłowiowy Kowalski często widzi, że no, na Allegro kupi sobie tam za 5 zł taką licencję, wklepie klucz i będzie działać. Ciężko jest mi dyskutować na tego typu argumenty – uświadamiamy, mówimy, jakie jest ryzyko i zagrożenie tego typu działań, natomiast po stronie klienta leży ta finalna decyzja.

M.K.: Jasne. Okej, no to dobrze, teraz już rozumiemy, na czym ten pomysł biznesowy polega. No i tak jak we wstępie mówiłem – dla mnie dotychczas taki sprzęt poleasingowy oznaczał wizytę w punkcie sprzedaży, nazwijmy to, oglądanie danego sprzętu i ewentualnie decyzję zakupową – lub nie. Skąd pomysł na sklep e-commerce właśnie z takim asortymentem?

D.G.: Zaczynaliśmy de facto od wielu platform handlowych, gdzie oferowaliśmy nasz sprzęt ze zdjęciami – realnymi zdjęciami naszych produktów. Wiadomo, że jeżeli mieliśmy w ofercie, powiedzmy, piętnaście sztuk jednego laptopa, no to nie robiliśmy piętnastu osobnych zdjęć, tylko jakby poglądowo pokazywaliśmy, jak ten sprzęt w danej klasie powinien wyglądać – bo tak naprawdę w świecie poleasingowego sprzętu IT istnieje podział na tak zwane grade’y, czyli klasy jakościowe. Mamy klasę B, gdzie możemy mieć jakieś ubytki w obudowie, jakieś przebarwienia na matrycy, problemy z baterią. Druga klasa to, można powiedzieć, międzynarodowa A, ale tutaj jest to jakby własna interpretacja każdego sprzedawcy, jak ten sprzęt zakwalifikuje – nad czym ubolewam. Zatem każdy sprzedawca najczęściej na sklepie tworzy właśnie taką podstronę, na której informuje kupujących, jak dany sprzęt w danej klasie powinien wyglądać.

Czy kupując używany sprzęt komputerowy możemy spać spokojnie?

M.K.: Czyli opisuje definicję klasy A i klasy B według jego rozumienia, tak?

D.G.: Dokładnie. W 2015 roku, wiedząc, że jest bardzo duża konkurencja, wyszliśmy jakby przed szereg i stworzyliśmy taką – czasami wydaje się to śmieszne – ale klasę A+, jak naklejki na lodówkach, tak? Gdzie patrzymy i jest A++, A+ i tego typu – natomiast ten plus miał oznaczać dla klientów, że to jest sprzęt mocno wyselekcjonowany, którego zarówno i aspekty techniczne, jak i wizualne są na jak najwyższym poziomie. No i poprzez budowanie tego zaufania, stuprocentową ilość pozytywnych opinii klientów, w pewnym momencie stwierdziliśmy, że trzeba otworzyć swój sklep internetowy, gdzie będziemy mogli omijać prowizje pewnych platform handlowych i przez to jakby też móc dać też dodatkowy bonus klientowi – czy w postaci jakiegoś bonu rabatowego na laptopa czy komputer, czy też jakieś dodatkowe akcesoria. I faktycznie na początku bardzo dużo musieliśmy przykładać sił, aby edukować klientów – bo pojawiały się pytania: “No, ale faktycznie, czy będę mógł zwrócić, jeżeli ten laptop nie będzie mi się podobał?”. Byliśmy na tyle pewni swojego sprzętu, że za każdym razem – czy to był przysłowiowy Kowalski, czy firma – nie rozgraniczaliśmy, każdy z nich mógł oddać w ciągu 14 dni ten sprzęt.

M.K.: Okej, odważnie, odważnie.

D.G.: No i muszę przyznać, że to się przyjęło i faktycznie klienci docenili tą naszą mocną selekcję, płacąc w rzeczywistości więcej za ten sprzęt – no bo jednak ilość czasu, technologicznych aspektów, nakładów z naszej strony była większa, ale zaowocowało to – więc nie sprzedajemy bardzo dobrego sprzętu w najniższej cenie, bo nie da się tego zrobić. Mamy – śmiem twierdzić – jedną z wyższych cen na laptopy wśród konkurencji, natomiast klient ma tą pewność, że ten sprzęt będzie na pewno dobrej jakości.

Poleasingowe laptopy DELL

DO 2000 ZŁ

Poleasingowe laptopy HP

DO 2000 ZŁ

Poleasingowy laptop LENOVO

DO 2000 ZŁ

Czy sklep eCommerce się opłaca?

M.K.: Okej, Dominik – im dalej wchodzimy w ten temat, to robi się bardziej ciekawie, powiem szczerze. To teraz – jeżeli możesz, to powiedz, jeżeli nie możesz, to wybrnij jakoś dyplomatycznie – powiedz, jak dużą częścią Waszego biznesu jest sklep internetowy obecnie?

D.G.: Jeżeli chodzi o sprzedaż przez nasz sklep internetowy, to na dzień dzisiejszy jest to pięćdziesiąt procent całej sprzedaży.

M.K.: Super, gratulacje.

D.G.: Uznaję to za wynik bardzo dobry; chcielibyśmy, aby cały czas jeszcze ta sprzedaż była coraz większa właśnie przez sklep internetowy, a nie inne portale – ale to też wymaga dodatkowych nakładów finansowych – nie da się ukryć, że akcje marketingowe czy pozycjonowanie to jest studnia bez dna, niedająca żadnej gwarancji. Także jest to też taka branża, gdzie można zakładać, że osiągnie się jakiś wynik, natomiast później świat weryfikuje, czy ta kampania była dobra czy też nie.

M.K.: No to gratulacje świetnego wyniku i trzymam kciuki za dalsze sukcesy. Mnie zastanowiło jedno – bo tak jak przeglądałem… I tutaj mój brak wiedzy może wychodzić, brak wiedzy dotyczący tej branży właśnie. Jak to jest, macie jednorazowe oferty – to znaczy, że dany laptop jest tylko w jednym egzemplarzu, czy macie serię na przykład trzydziestu Thinkpadów?

D.G.: Jeżeli chodzi o nas – często klienci, można powiedzieć, zarzucają nam, że mamy bardzo wąski asortyment. Że wchodzą do naszego sklepu, widzą kilka modeli HP z serii Latitude, kilka Lenovo czy kilka Delli. Natomiast jest to z naszej strony celowe działanie, dlatego że mając dosyć wąską ofertę dla klientów, wiemy, co sprzedajemy, mamy ten sprzęt przetestowany przez nas samych, użytkujemy ten sprzęt – także jeżeli pojawiają się jakieś problemy klientów, to najczęściej jesteśmy w stanie już od razu im odpowiedzieć, co jest nie tak – bo sami przez to przebrnęliśmy. Operujemy raczej na kilku modelach danego producenta, niż na małej ilości – jeżeli chodzi o jednostki – ale w szerokim wachlarzu, czyli pojedyncze sztuki, ale dwadzieścia czy trzydzieści modeli. Raczej idziemy w drugą stronę.

Kto kupuje poleasingowy sprzęt komputerowy?

M.K.: Okej, to teraz mi się też nasuwa takie pytanie – bardziej Waszymi klientami końcowymi są konsumenci indywidualni czy firmy? Jak to jest?

D.G.: Tutaj przeglądając sobie właśnie statystyki z bieżącego roku, myślę, że to jest też mniej więcej po połowie. Tak to się kształtuje, jeżeli chodzi o ilość zamówień – natomiast wartość koszyka większa jest w przypadku zakupów dokonywanych przez firmy.

M.K.: Okej, rozumiem, że fakturę dostanę, jak kupię u Was sprzęt?

D.G.: Oczywiście, tak, pełna faktura, 23%. Nie możemy sobie pozwolić na inny sposób działania, dlatego że rząd teraz bardzo mocno wszystkich “inwigiluje”, także normalnie, dla każdego jest faktura 23%.

M.K.: Miałem takie zaplanowane pytanie – “jednorazowe oferty: zmora czy szansa dla sklepu?” – bo byłem przekonany, że to jest tak, że jesteście zalewani właśnie setką różnych modeli laptopów, a to się okazuje, że Wy świadomie kupujecie nie tyle seriami, a paczkami powiedzmy, podobne modele. Pewnie też po to, żeby na przykład w jakiejś małej lub średniej firmie sprzedać też jakąś serię laptopów, którymi administrator IT będzie mógł łatwo zarządzać i będzie znał dany model, tak?

D.G.: Dokładnie. Tak jak wspomniałeś, firmy cenią sobie to, że mogą zakupić jeden model laptopa, jeden model monitorów czy też komputerów. Raz, że to bardzo fajnie wygląda, jeżeli się wejdzie do jakiejś firmy poniżej dziesięciu stanowisk, gdzie widać, że faktycznie ten sprzęt jest jednolity, dwa – to, o czym wspomniałeś – na pewno ułatwia to pracę administratorom IT, ponieważ można stworzyć gotowe paczki pod dany produkt i de facto wrzucać oprogramowanie na wszystkie komputery, a nie bawić się we wgrywanie na pojedyncze jednostki.

Natomiast to też wynika – ta mała ilość modeli, ale w dużej ilości sztuk – z faktu, że właśnie też w ten sposób działają firmy. Jeżeli mówimy o jakichś korporacjach, które biorą w leasing ten sprzęt – one zawsze decydują się na jeden model laptopa dla takiego “Kowalskiego”, który jest pracownikiem biurowym, jeden model dla pracowników, którzy muszą pracować na przykład z programami graficznymi typu CAD, no i to właśnie w ten sposób też później podczas serwisu… Bo też warto wspomnieć, że wśród sprzętu, który my odkupujemy, zdarzają się modele, które są jeszcze na gwarancji producenta – i przewaga sprzętu biznesowego nad tym laptopem konsumenckim jest taka, że jeżeli pozostał na przykład rok gwarancji tzw. on-site, to dzwonimy na przykład do HP, informujemy, jaką mamy usterkę i serwisant HP przyjeżdża do nas, bezpośrednio do firmy czy do domu, na miejsce, naprawi ten sprzęt w godzinę, maksymalnie półtorej godziny, i ten sprzęt dalej jest u nas i możemy na nim pracować – nie przejmujemy się żadną wysyłką, czy ten laptop nie zostanie uszkodzony podczas transportu – to jest jakiś dodatkowy stres czy też niepotrzebne nerwy ze strony klienta. To jest fajna wartość dodana przy sprzęcie biznesowym.

Czy często ludzie oddają taki sprzęt?

M.K.: Super, ciekawe! Faktycznie, tak jak to nazwałeś, to może być dobra dodatkowa wartość, poza samym faktem, że to jest korzystny cenowo sprzęt, sprawdzony, sprawny w pełni. A powiedz, jak sobie radzicie w takim czarnym scenariuszu – czyli w przypadku zwrotów? Jak do tego podchodzicie? Znowu – będzie przemawiał laik, ale wyobrażam sobie, że parę zwrotów w skali roku pewnie się trafia.

D.G.: Tak, zwroty są naturalną częścią każdego sklepu e-commerce i trzeba mieć jakiś swój plan na to. W naszym przypadku, jak już wcześniej wspomniałem, czy jest to przysłowiowy Kowalski czy firma – jeden i drugi ma możliwość zwrotu. Jesteśmy pewni swojego sprzętu, natomiast jeżeli z jakiegoś powodu ten sprzęt nie odpowiada – nie wdajemy się w dyskusję, po prostu prosimy o odesłanie sprzętu do nas i zwracamy środki. I właśnie operując na kilku modelach wiemy, że na dobrą sprawę cały czas ten sprzęt mamy w sprzedaży – więc on zostaje sprawdzony po takim zwrocie i trafia do puli sprzedażowej. Czasami zdarza się w ten sposób, że laptop, który jeszcze nie został zwrócony od klienta został już gdzieś dalej sprzedany – nie ma problemu z przyrastającym stockiem magazynowym, tylko jest to dość płynny temat, nie powoduje nam to zatorów pieniężnych.

Laptopy DELL Precio.pl

DO 2500 ZŁ

Laptopy HP Precio.pl

DO 2500 ZŁ

Laptopy LENOVO Precio

DO 2500 ZŁ

Jak pandemia odbiła się na branży komputerowej?

M.K.: A takie nieplanowane pytanie, które przyszło mi teraz do głowy – powiedz, czy fakt pandemii wpłynął negatywnie na Waszą sprzedaż? No bo wyobrażam sobie, że przez jakiś czas małe i średnie firmy pewnie mogły wstrzymać zatrudnianie nowych pracowników, a co za tym idzie – potrzeby sprzętowe też mogły się zmienić. Jak to oceniasz z perspektywy sierpnia 2020 roku?

D.G.: Powiem tak – jeżeli chodzi o pandemię, to był to – że tak powiem – pozytywny aspekt w naszej branży, w tej całej tragicznej sytuacji. Marzec, kwiecień, maj – to były przyrosty sprzedażowe rzędu 300% w sklepie…

M.K.: Aha, już rozumiem – bo po prostu ludzie musieli pracować zdalnie!

D.G.: Dokładnie tak. I tak jak przed pandemią głównie największym targetem były laptopy 14-calowe, tak w okresie pandemii wszyscy chcieli laptopy 15,6 cala, z większym ekranem, klawiaturą numeryczną z boku (bo 14-calowe laptopy nie posiadają klawiatury numerycznej), i tak naprawdę z początkiem marca nie byliśmy na to przygotowani. Mieliśmy zatowarowanie na laptopy 14-calowe, natomiast ilość zapytań o 15,6 cala w laptopach była na tyle duża, że musieliśmy dosyć mocno się napocić, żeby sprostać oczekiwaniom klientów. Wynikało to też z faktu “wyssania” sprzętu nowego – bo tutaj też mieliśmy zapytania z gmin czy jakichś instytucji publicznych, gdzie rząd też rzucił jakieś dofinansowanie; faktycznie w jednym z podpunktów było uwzględnione, że może to być sprzęt nowy bądź poleasingowy na jakiejś gwarancji sprzedającego – jedyne co, to konieczne było wypełnienie takiego oświadczenia, w którym musieliśmy zadeklarować, że to nie był sprzęt zakupiony ze środków Unii Europejskiej.

M.K.: Niesamowite! Życie nie znosi próżni jednak i zawsze sobie tutaj jakoś poradzi, ciekawe. Ja nawet miałem w odwodzie takie pytanie, co z administracją publiczną – i sam to opowiedziałeś. To ciekawe jest, że aż przed takim wyzwaniem helpdeski czy administratorzy IT stawali chwilami.

D.G.: Ciężki, ale fajny okres.

Jak promować swoją firmę w Internecie?

M.K.: Tak, gratuluję tego dobrego okresu w całym tym tragicznym czasie. Ale od drugiej strony – działalność firm musi być utrzymana. I drogą do utrzymania działalności firm jest też zapewnienie im sprzętu, nawet jeżeli trzystu pracowników pracuje zdalnie, tak? Dobrze, no to Dominik – “dobry” czas czy też czas wzrostów sprzedażowych za Wami czy też właśnie teraz ma miejsce, ale powiedz – jak się reklamujecie, żeby zwiększać sprzedaż? To znaczy – jak docieracie do swoich idealnych klientów, w jakich kanałach działacie? I też może jaką masz poradę dla wszystkich, którzy planują uruchomić sklep e-commerce? Nie mówię, że w tej samej branży, co Wy, bo jesteście daleko do przodu – nawet przez kontakty czy bazę klientów – ale co byś doradził? Jak Wy się reklamujecie, na co zwrócić uwagę prowadząc taki sklep?

D.G.: Standardowo wyszedłbym na początku od utworzenia swojej wizytówki w Google, ponieważ trzeba ileś czasu poczekać, aż w wersji papierowej przyjdzie nam kod autoryzujący nasz profil – i myślę, że to na rynku lokalnym będzie miało coraz lepszy wydźwięk. Czyli wprowadzanie w tej swojej wizytówce ofert, zdjęć produktów. Jeżeli ktoś ma włączone usługi lokalizacji i poszukuje sprzętu w danym mieście czy nawet gdzieś blisko nas, to w pierwszej kolejności Google podpowie naszą firmę.

M.K.: I to mówisz w kontekście osoby czy też firmy, która posiada też sklep stacjonarny.

D.G.: Dokładnie tak. Przechodząc do Facebooka – tutaj zauważyłem też między rokiem 2015 a 2016 czy obecnym, że fanpage – w moim odczuciu – straciły na mocy, na wartości, na zasięgach organicznych, także tutaj zawsze warto “dopalić sobie” jakimś budżetem taką reklamę, z przekierowaniem do naszego sklepu. Nie opierać się na jednej reklamie, tylko zrobić pięć różnego typu reklam i zobaczyć, jak to konwertuje, na jakie reklamy ludzie reagują – i je zostawić, natomiast pozostałe, które mają niskie zasięgi czy interakcje z użytkownikami po prostu wyłączać. Ale – ciekawym aspektem tutaj są grupy na Facebooku; nie znam algorytmów Facebooka, natomiast widzę, że wchodząc w większą interakcję z osobami na grupie – jeżeli już jakiś czas jesteśmy na rynku, to możemy wystąpić tam w roli eksperta i doradzić innym użytkownikom – a to potrafi fajnie konwertować. Także też mamy taką grupę na Facebooku, gdzie udało nam się zbudować fajną społeczność – doradzamy naszym klientom oczywiście, ale wrzucamy też co jakiś czas posty ofertowe i pojawia się fajny z tego wydźwięk.

M.K.: Ta grupa jest otwarta dla wszystkich? Możemy naszych słuchaczy tam zaprosić?

D.G.: Grupa jest zamknięta, natomiast można oczywiście poprosić o dołączenie do naszej grupy – zrobiłem to celowo, żeby bezpośrednio konkurencja nie mogła się przyglądać, co my tam robimy, ponieważ grupa ma chyba ponad rok i na tamten moment, kiedy ją tworzyłem, konkurencja nie posiadała takiej grupy z zaangażowaną społecznością. Ale jeżeli ktoś chce do nas dołączyć, to nie ma problemu z tym.

No i tutaj pojawia się jeszcze kwestia YouTube’a – gdzieś tam w tle zawsze słyszy się, że YouTube czy ogólnie Internet wyprze telewizję i przyjdzie moment, kiedy trzeba będzie więcej płacić za reklamę w Internecie niż w telewizji, za jakiś spot w przerwie meczów piłkarskich. Mamy też swój kanał – zachęcam do jego odwiedzenia, żeby jeszcze zgłębić tematykę poleasingowego sprzętu komputerowego – gdzie robimy testy i recenzje sprzętu poleasingowego, porównujemy też do nowego sprzętu w podobnym przedziale cenowym. To jest też bardzo trudne i trzeba mieć bardzo dużo samozaparcia, żeby dzisiaj od zera budować społeczność, zasięgi, wyświetlenia – należy przyjąć, że to nie jest miejsce, w którym na początku będziemy mieli jakieś spektakularne sprzedaże. Raczej to jest proces długofalowy, gdzie poprzez budowanie świadomości marki i edukowanie samej branży jesteśmy w stanie przyciągnąć klientów. Ale z drugiej strony – jest worek, że tak powiem, influencerów, youtuberów czy jakkolwiek można ich nazwać, z którymi można stworzyć fajne kampanie. No i tutaj a propos sklepu e-commerce, to w 2018 r. w styczniu mieliśmy taką sytuację, gdzie z jednym z youtuberów technologicznych – Piotrem Liptonem Szymańskim – zrobiliśmy taką właśnie akcję, że opowiadał o sprzęcie poleasingowym – no i wydźwięk był taki, że padł nam serwer i sklep był nieosiągalny.

M.K.: Bo tak dużo mieliście zamówień, tak?

D.G.: Bo tak dużo było wejść na stronę – i niestety ubolewam nad tym, że nie jestem w stanie sprawdzić, ile zamówień nam – że tak powiem – uciekło. Także taka też wskazówka dla wszystkich tych, którzy planują jakąś dużą kampanię marketingową – aby też zabezpieczyć ten background. Czyli jeżeli dostawca silnika sklepu umożliwia nam zwiększenie zasobów na dany moment, na taką akcję, to bardzo fajnie. Jeżeli nie, to fajnie by było – moim zdaniem – przesiąść się na jakiś wyższy plan, gdzie nie jesteśmy już na zasobach współdzielonych, tylko mamy swój dedykowany serwer, który dostosowuje swoją “moc obliczeniową” do tego, jaki ruch jest generowany – żeby nie zdarzyła się taka sytuacja, jak my mieliśmy w tym 2018 r., że sklep padł, ludzie chcieli wchodzić, pewnie kupować, a nie mogli.

M.K.: Dominik, to są takie złote porady, które nam dajesz – i nawet w najśmielszych scenariuszach nie myślałem, że aż tak głęboko wejdziemy w ten temat, także to jest świetna wiedza, na pewno drogocenna. Chciałbym, żebyśmy naszą rozmowę zamknęli taką jedną klamrą – i ja nad stworzeniem tego pytania długo myślałem, ale myślę, że będzie ono pomocne dla wszystkich tych, którzy albo w tej chwili się zastanawiają nad uruchomieniem sklepu internetowego – czy z takim asortymentem jak Wasz, czy też z innym – czy też dla tych, którzy już wystartowali, ale mają te codzienne wyzwania. Powiedz, z perspektywy czasu – w temacie prowadzenia sklepu internetowego – co jest najważniejszą rzeczą, której nie wiedziałeś wtedy, na początku, uruchamiając sklep, a którą już teraz wiesz? Co jest takim objawieniem?

Biznesowe laptopy DELL

DO 3000 ZŁ

Biznesowe laptopy HP

DO 3000 ZŁ

Biznesowy laptop LENOVO

DO 3000 ZŁ

D.G.: Przede wszystkim, patrząc z perspektywy czasu – na początku nie przykładałem, razem ze wspólnikiem, tak dużej wagi do automatyzacji i skalowania całego biznesu przez technologię, a nie ludzi. Ważnym aspektem przy wyborze samego sklepu internetowego jest nie tylko porównanie ceny u kilku dostawców silników, ale też wachlarza integracji, jaki daje nam dany sklep. Bo trzeba pamiętać o tym, że te stany magazynowe na sklepie czy na portalach aukcyjnych trzeba jakoś aktualizować, aby nie dopuścić do sytuacji, że sprzedamy sprzęt, którego tak naprawdę nie mamy na swoim stocku czy stocku dostawcy. Także nad tym warto się zastanowić.

Jak skalować swój biznes?

M.K.: Czyli mówisz – od samego początku automatyzować te procesy, które są możliwe do zautomatyzowania, tak? Wszystko, co możliwe?

D.G.: Dokładnie tak. Po to, żeby zaoszczędzić sobie czasu, stresu i nerwów – czy też czasu człowieka, bo jeżeli planujemy jakiś biznes długofalowy, no to na początku duża automatyzacja niestety pochłonie spore środki finansowe, natomiast z perspektywy lat myślę, że ilość błędów czy roboczogodzin pracownika skumuluje się i finalnie skalowanie biznesu przez technologię będzie generowało mniejsze nakłady finansowe. 

Ale to też, co chciałem jeszcze wspomnieć, to – jeżeli na początku nie mamy środków finansowych na marketing, pozycjonowanie, to warto chociażby kupić sobie jakąś usługę konsultacji, dzięki czemu od początku będziemy mogli budować w sklepie opisy i wiedzieć, jakie znaczniki dodawać do zdjęć – bo to jest cenna wskazówka na samym starcie. Jeżeli od początku dobrze zaczniemy robić takie podwaliny pod SEO, to później – jeżeli pojawią się środki na promocję, na kampanię – to wejdziemy z marszu, natomiast dużym problemem będzie, jeżeli będziemy to robić chaotycznie i później będziemy próbować to naprawiać. Myślę, że o to od samego początku musimy zadbać, bo jeżeli mamy branżę konkurencyjną, to nieuniknione jest, że w którymś momencie będziemy musieli pozycjonować ten sklep, by nie zginąć na czwartej, piątej czy szóstej karcie w Google.

M.K.: Okej, to ja rozumiem to, co mówisz tak, że tą rzeczą, którą chciałbyś wiedzieć, gdy startowałeś, a która jest dla Ciebie teraz złotą poradą, jest automatyzowanie możliwie wszystkich procesów i korzystanie z dobrych praktyk, jeżeli chodzi o pozycjonowanie, publikowanie treści w sklepie, tak?

D.G.: Dokładnie.

M.K.: Super. Dominik, dobrze, no to teraz też – żeby jeszcze nasi słuchacze mieli taką dodatkową wartość z naszego spotkania – powiedz, jakie marki możemy znaleźć jako klienci końcowi na Precio.pl? Jakie marki możemy kupić, sprzęt jakich marek?

D.G.: Jeżeli chodzi o komputery czy laptopy, to wiodącymi markami są HP, Lenovo czy Dell – ale tutaj mówimy o tych najwyższych seriach. Ostatnia jeszcze taka krótka anegdota – klient, przeglądając naszą ofertę, widząc laptopa z serii Latitude, czyli – powiedzmy – Mercedesa w swojej klasie, otrzymał ofertę konkurencyjną ze sklepu, który trudni się sprzedażą nowego asortymentu, gdzie miał model Ideapad Lenovo. De facto to są dwa zupełnie inne światy – jak porównywać Mercedesa do marki Skoda.

M.K.: Z całym szacunkiem też do marki Skoda.

D.G.: Oczywiście, tak, bo każdy sprzedawca znajdzie odbiorcę na sprzęt nowy czy też używany. Jeden woli nowy, bo jest nowy, a inny woli na przykład używany, bo ma większy komfort użytkowania tego sprzętu czy coś w tym stylu. Jeżeli chodzi o komputery – również są to marki HP, Dell i Lenovo, monitory – tutaj jest szersza paleta, dochodzą producenci typu NEC, Eizo czy też Asus.

M.K.: No to faktycznie, to jest paleta ciekawego sprzętu i ciekawych marek poleasingowych. Ja przyznam szczerze, że tak jak mówię – przygotowując się do naszej rozmowy w ogóle wszedłem w świat sprzętu poleasingowego i nawet dostrzegam u siebie rosnące zainteresowanie, jako klient końcowy, także przejrzę!

Dominik Grześkowiak, współwłaściciel Precio.pl – sklepu internetowego ze sprzętem poleasingowym – był moim i Waszym gościem. Dziękuję bardzo, Dominik!

D.G.: Dziękuję Marcinie za to zaproszenie i miłego dnia – czy wieczoru, w zależności od tego, jak Państwo będą słuchać tej audycji.

M.K.: Dzięki, cześć!

D.G.: Cześć!

Powiązane posty

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *